No siema :D jesteś tu? przeczytaj co-nieco. ;) Skomentuj... masz klawiaturę, c nie? :D Na pewno nie ugryzie Cię w palec, jeśli coś tu napiszesz :] Lubię słuchać opinii innych ludzi, interpretować ich interpretacje... ;> takie zapętlenie, zwane rozmową, też to lubię ;) jeśli się wstydzisz publisznie- w.asp@wp.pl - to mój e-mail :D możesz coś do mnie naskrobać ;)

sobota, 23 marca 2013

Cd :D

No witam ponownie, w ten jakże urzekający, środowy wieczór. ;D Hahaha :D Z najnowszych nowości powiem tylko tyle, że zyskałam mnóstwo czasu na pisanie nowych opowiadań, przez to że mam skręconą kostkę, i muszę siedzieeć w doomu.. nudzi mi się niezmiernie, z małymi wyjątkami; jak piszę, przychodzą dziewczyny, albo gadam na skypie... a tu macie ode mnieee kolejną część opowiaadaaniaa ;)


'
on służy do zabijania-słowa Amaela odbiły się głośnym echem w mojej głowie- i tylko ty o tym możesz wiedzieć'. To było proste. Nóż, a właściwie sztylet niepozornego rozmiaru, bardziej przypominał obieraczkę do ziemniaków niż broń. Ale pozory myliły. Dzięki temu można było go ukryć, przenieść i mieć przy sobie, bez wzbudzania niepotrzebnych podejrzeń.
   Sięgnęłam z półeczki małe, lakmusowe puzderko i wtarłam w bladą twarz jego zawartość. Zaraz też moja skóra zabarwiła się na czarci, czerwony odcień. To był rytualny makijaż skrytobójczyń, chociażby na czas narad, czy wykonywania zleceń. Byłyśmy z natury demonami, więc zewnętrznie też powinnyśmy je przypominać. Bo przecież, kogóż innego niż nocne demony, nie cieszy śmierć innego człowieka?
   Spojrzałam w lustro. Bynajmniej, wyglądałam jak przydrożne straszydło.. czarne włosy w nieładzie, i równie czarne oczy, żarzące się nieziemsko. nieludzko.Po plecach przebiegły mi zbłąkane dreszcze. Sama siebie przerażałam.
   Wróciłam do pokoju. Amael czekał na mnie. Podał mi czarny, atłasowy płaszcz i uniósł pytająco brwi.
-Myślałem, że nie lubisz się charakteryzować.
-Bo nie lubię.- wzruszyłam ramionami.- Ale czasami trzeba.
   A prawda była taka, że chciałam się po prostu ukryć... schować przed własnym strachem. Nie pokazywać zmęczenia ani tych sińców, które wykwitły mi pod oczami..
   Po prostu.. pokazać, że nie jestem miętka.
   Zarzuciłam płaszcz na ramiona i przytroczyłam sztylet do pasa. Z ciekawością sięgnęłam po białą kopertę, w której znajdowało się moje najnowsze zlecenie. Imię jakiegoś biedaka, który w czymś komuś zawinił. Otworzyłam ją. tak powoli, bez pośpiechu. Delektując się narastającym podnieceniem. Zajrzałam do środka. I zaraz odskoczyłam jak poparzona, zrzucając kopertę na podłogę.
    Z jej wnętrza wypełzły niezliczone ilości małych pajączków i rozbiegły się po całym pokoju. Były czarne, z czerwonym kwadratem na grzbietach. lekko przestraszona wzięłam ją z powrotem w dłonie i wyjęłam małą karteczkę ze środka.
   No dobra. Kogo miałam zabić znowu?
 ____________
   Spojrzałam przerażona na Amaela. Na kartce były wyraźnie napisane; moje imię i nazwisko.


Ooooł jee zioomeczki, nie piszę 'cdn' bo to się rozumie samo przez się. d; hahahaha :D spoko dzionek, i tyle Wam powiem, jestem przeziębiona, obgadały mnie starsze ciotki, przebrnęłam przez porządki w pokoju, ale żyję i to się chyba liczy ;)
na razie spaaadaaam ! :D paaa ;**

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz