No siema :D jesteś tu? przeczytaj co-nieco. ;) Skomentuj... masz klawiaturę, c nie? :D Na pewno nie ugryzie Cię w palec, jeśli coś tu napiszesz :] Lubię słuchać opinii innych ludzi, interpretować ich interpretacje... ;> takie zapętlenie, zwane rozmową, też to lubię ;) jeśli się wstydzisz publisznie- w.asp@wp.pl - to mój e-mail :D możesz coś do mnie naskrobać ;)

poniedziałek, 18 marca 2013

d-.-b

Poniedziałek :D No poniedziałek, ziomki, poniedziałek. Czy muszę dodawać coś jeszcze? :DD
Jutro zawoody z koszaaa, nie mogę się doczekać
! :D hahahaha :D


Klaustrofobia.
    Ściany powoli zbliżały się, a przestrzeń coraz bardziej kurczyła. Zaczęło mi brakować powietrza. Serce panicznie zatrzepotało, gdy światło nagle zgasło, pogrążając mnie w nieprzeniknionej ciemności. Ciśnienie naparło na moją czaszkę i poczułam, że paraliżuje mnie zimno. Ściany były coraz bliżej, osaczały mnie, powoli miażdżyły. Nie mogłam się ruszać, nie mogłam oddychać!
   Spokojnie, spokojnie, spokojnie, muszę się uspokoić! Wdech, wydech, wdech.... i krztuszę się. Nie mogę powstrzymać paniki. , zaczynam krzyczeć i kurczyć się, już niemal czuję jak moje kości pękają pod naporem ścian. W mózgu bębni mi tylko jedna myśl: umierasz, umierasz, umierasz, umierasz, umierasz....! Z oczu lecą mi łzy grubym potokiem, dławię się nimi, nie mogę oddychać...
*   *   *
   I w tedy się budzę. Dyszę ciężko, nadal przerażona. Rozglądam się po pokoju, wszystko jest na swoim miejscu; meble, dywan, panoramiczne okno i otwarte drzwi, w których stoi Amael.
-Znów miałaś koszmary.- bardziej stwierdza niż pyta i siada obok na łóżku.\ Chce mnie przytulić. Odrzuciłam gniewnie kołdrę i zeskoczyłam na podłogę.
-Nieprawda.- burczę w jego stronę. Kłamię. Nie chcę jego litości.
-Przecież widzę.- Amael podchodzi i odgarnia mi splątane włosy z twarzy. Nie czekając na moją reakcję mocno mnie przytula.
    Niezgrabnie zdołałam się wyplątać z jego objęć. Chwyciłam z krzesła mój nóż i ubranie zwiadowcy i poszłam do łazienki. Nie chciałam, żeby widział moją twarz.
*  *  *
     Nie lubiłam tej łazienki. Była straszna. Lustro było straszne. Ten wypłosz, który się w nim odbijał, też był straszny. Zlew i wanna- do nich lepiej było się nie zbliżać. Karaluchy i jakieś inne robactwo urządziły sobie w nich posiadówkę. Z kafelków i sufity zwieszały się płaty pleśni. Fuuuuj.
    Założyłam skórzane buty, piżamę zamieniłam na czarne spodnie i białą koszulę. Do pasa przytroczyłam srebrny sztylet. Błyskał złowrogo w świetle starej jarzeniówki. 'On służy do zabijania. I tylko to powinnaś o nim wiedzieć;. Słowa Amaela zadźwięczały mi nagle w głowie, przypominając o nowym zadaniu.

cdn.

Znowu cdn, ale no niestety pokłądy mojej wyobraźni cały czas żądają ujścia na zewnątrz i nie nadążam... i z pisaniem nowych rzeczy i z kończeniem starych. No cóż. :D Gadam sb teraz z Mnichem na skaaajpaaaju, i ogl, zaraz do muzycznej leceęę :D Paaa ! :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz