No siema :D jesteś tu? przeczytaj co-nieco. ;) Skomentuj... masz klawiaturę, c nie? :D Na pewno nie ugryzie Cię w palec, jeśli coś tu napiszesz :] Lubię słuchać opinii innych ludzi, interpretować ich interpretacje... ;> takie zapętlenie, zwane rozmową, też to lubię ;) jeśli się wstydzisz publisznie- w.asp@wp.pl - to mój e-mail :D możesz coś do mnie naskrobać ;)

sobota, 16 marca 2013

No siema :3

No witam ponownie :D Soreeczka, że tak długo nic nie dodawałam, ale po prostu miałam duużo zajęć i mało weny... hahhahaha :D ale to już raczej za mną ;)
musiałam się obudzić. Po prostu obudzić z tego żalu. Dzięki tym kilku osobom, które były przy mnie i bardzo pozytywnie mnie nastawiały udało mi się ;> A co u Was? Miło by było, zobaczyć jakiś komentarz pod wpisem, niekoniecznie pod tym ;DD Klawiatura nie gryzie, ziomki, piszcie co sądzicie!

- z góry sorki, za taki długi wiersz, ale chciałam się nim podzielić- ;))
Szara satyra.

Tragedia ludzkiego życia,
polega właśnie na tym,
że bliscy jesteśmy utycia,
przez ten nasz dziwny fanatyzm
-nienaturalny-.
Co dzień rozdyma nas
telewizyjna gadka-szmatka,
radiowe przekazy dla mas,
ogólny głośny jazgot
-medialny-.
Tkwimy między życiem
z oper mydlanych,
a życiem własnym
już gorzej reklamowanym.
Bo jesteśmy jak te ludziki zielone,
uwięzione w planie ewakuacji
co zawsze w biegu są uśpione,
w wiecznej panice zamrożone.
Stoją tak po środku,
bez niczego przed sobą,
i za sobą także,
ślepo wierząc białej strzałce,
z tego planu ewakuacji.
strzałka wręcz wrzeszczy i krzyczy:
'Tam idź ludziku!'
A ludzik natychmiast biegnie,
choć to droga do nikąd.
Każdy z nas ma w sobie
coś z takiego ludzika właśnie,
gdy w społeczeństwie jesteśmy szarzy,
pod mediów rozkazem.
Tulą nas te medialne zabobony,
co wieczór do snu układają,
koniczyny, grosiki, na miotle matrony,
co nad ludzkim pechem 'władają'.
Zaś noc nakłada nam na oczy,
swe mroczne knowania,
horroru swąd uroczy,
warty po wsze czasy zapamiętania.
I  budzi nas rano,
despotycznego tajmera wrzask,
najlepszego w życia układaniu,
w ustalaniu grafiku dnia.
I idziemy do pracy białą ścieżką,
ludzie zielono-szarzy,
w swej szar-zielonej niedoli,
gdy poglądy nasze klecą,
po kolei każda z gazet.
Bo celebrytów i polityków bycie,
tak bardzo nas przecież rajcuje,
i marzymy, tak bardzo skrycie,
o zamianie ich i naszego życia.
Bo człowieka zajęcie,
to głównie jest marzenie,
o szklanych górach,
o niebieskich migdałach myślenie,
całodobowe bujanie w telewizyjnych chmurach.

-ah, gdyby na marzeniach można było zarabiać.-

Kręcimy swe tryby zapracowane,
do upadłego, tak ciągle nakręcane,
z ukrytej chciwości,
lub całkiem jawnej....
Pracujemy bardzo cięzko !
W jednym tylko celu...
by móc obejrzeć choć jedną
z tych nowych telenoweli ;)
Plus cały zestaw 'faktów',
filmów, spis hitów cenowych,
dokumentów, wywiadów,
bloków reklamowych całodobowych.
Ja coś o tym wiem, bo widziałam,
przez okno niezasłonięte,
wszystkie te klapki na ich oczach zatrzaśnięte,
gdy żują ten caały doczesny chłam.
Gdy wracają już wieczorem,
z własnych myśloodsiewni,
do innych myśloodsiewni,
chowając zmartwienia pod stołem,
od tych zmartwień zniszczonym.
I wyciągną z powrotem te zmartwienia spod stołu,
pogłaszczą je, pomiętoszą, popieszczą,
zasiądą z nimi przed telewizorem,
obejrzą wiadomości.
Jazgot się miele w trybikach,
a olej powoli wysącza z głowy,
bo człowiek ginie gdzieś w neewsweekach,
między sportem a pogodą.
Bo po drugiej stronie szkła,
wszystko jest bardziej możliwe,
lepszych barw nabiera świat,
wygięty i falowany, jak w malignie.
Te problemu spod stołu,
nagle stają się malutkie i śmieszne,
gdy serialowi kochankowie,
schodzą się nareszcie.

Koniec spotu.
Ekran zgasł.

I człowiek zasypia zmęczony,
w świetle starej lampy,
ze zmartwieniem obok głowy,
również zaspanym.
Aż tu się skrada budzik,
łasi się do nóg człowieka,
a potem wspina na półeczkę
i przyczajony na ranek czeka.
Myślę, że utknęliśmy, gdzieś właściwie pomiędzy:
między tele-kanałami w liczbie tysiąc pięć,
a krwawymi pieniędzmi.
A ja już coś o tym wiem,
bo widziałam,
przez domów okna niezasłonięte,
ludzi i ich bezmyślnie zlasowane ciała.

Buuum. Koniec ;> Wytrwaliście do końca ..? hahahah :D Wiersz powstały na matmie , widać, ze mi się na niej ewidentnie nudzi, c nie ? :DD nie ma to jak przemyślenia Oliwki ;) heheh :D
niestety powiem Wam, ze na razie odłożyłam pisanie dalszej części 'Szczęk 4'. Sama już nie wiem, i nie pamiętam, jak to wszystko miało się tam zakończyć.... jak sobie przypomnę, to napiszę ;)
sobota leci ciekawie, w rytmie NDK :D hahaha :D fazaa . byłam na próbie, dzisiaj trochę coś nie pykło, ale i tak jest okeej :D dokopałam się w piwnicy do moich ostatnich szpargałów, ale niestety jeszcze dwa z moich dawnych notatników pozostają zaginione ;< no nic...
na razie się odmeldooowuuuję ! :D

2 komentarze:

  1. i ty to wszytsko napisałaś sama??? łał, szacun. fajne, naprawde fajne, podoba mi sie twój tok myslenia. ;dd

    OdpowiedzUsuń
  2. no podoba mi się. ! :-) szalejesz dziewczyno ... ale tak wiesz, pozytywnie ;-)

    OdpowiedzUsuń