No siema :D jesteś tu? przeczytaj co-nieco. ;) Skomentuj... masz klawiaturę, c nie? :D Na pewno nie ugryzie Cię w palec, jeśli coś tu napiszesz :] Lubię słuchać opinii innych ludzi, interpretować ich interpretacje... ;> takie zapętlenie, zwane rozmową, też to lubię ;) jeśli się wstydzisz publisznie- w.asp@wp.pl - to mój e-mail :D możesz coś do mnie naskrobać ;)

wtorek, 12 lutego 2013

Cień. part1

No siemanko. Co tam? Ja siedzę w domuuu... straciłam pół dyskoteki. ;c I zastanawiam się, co Wam tu wstawić. :D nawet nie wiecie, jaki to trudny wybór.... ale coo taaam , idziemy po całości. d;



                                                                CIEŃ.

        
Cień zdawał się nie istnieć. Był niezauważalny. Potrafił doskonale wtapiać się w tło-
jak kameleon. Sunął po ścianach i czaił się w kątach niczym niespełniony duch.  Mógł być wszędzie, a jednocześnie nigdzie, a mimo to wręcz ociekał zwykłością. Taki był raczej z natury.
          Jednak nie chciał podróżować, nie chciał zdobywać, robić wszystkich tych rzeczy, które właściwie były zabronione. Był ponad to...? Nie raczej nie. Przemawiała przez niego jedynie samotność. Cień był zawieszony między rzeczywistością a fikcją, niewidzialny i ignorowany. Sam nie wiedział, jaki jest sens jego istnienia ani kim właściwie jest. Nigdy nie patrzył w lustro, ponieważ bał się, że nikogo w nim nie zobaczy lub przeciwnie- ujrzy najgorsze monstrum. Jego historia nie jest kolejną, typową bajką na dobranoc ze szczęśliwym zakończeniem. Happyendy są przereklamowane, nie sądzicie? Wracając do opowiadania...
       
Cień patrzył pusto w przestrzeń. Znajdował się na dachu najwyższego wieżowca w mieście, siedząc na jednym z gzymsów, tuż nad przepaścią. Obserwował ludzi i ich głośne życie. Widział kolorowe auta sunące z rumorem po jezdni, tsunami przechodniów i tłum, rozlany między budynkami niczym morze. Kakofonia przemieszanych ze sobą dźwięków klaksonów, wycia syren oraz gwaru rozmów, była prawdziwą muzyką dla uszu Cienia. Tak bardzo chciał mieć własny udział w człowieczeństwie.... Do głębi poruszały go drobne sprawy ludzi i uwielbiał przyglądać się im z boku. Jednak niezwykle przygnębiał go fakt, że zawsze będzie tylko biernym obserwatorem.
       Nagle silny podmuch wiatru uderzył w wieżowiec. Chmara spłoszonym gołębi sfrunęła na niższy budynek, ale Cień nie miał tyle szczęścia.  Balansował tuż nad krawędzią, machając w panice rękami. Zachybotał się niebezpiecznie. Stracił równowagę! Po czym runął głową w dół, coraz szybciej pikując w stronę chodnika.  Poły jego czarnego płaszcza łomotały pod wpływem pędu powietrza. Serce łomotało mu jak szalone- gotowe w każdej chwili uciec z klatki piersiowej, by schronić się na jakimś z parapetów. No właśnie, parapety! Cień wyciągnął rękę, starając się uchwycić jeden z nich.  Zahaczył dłonią o wykusz, jednak zdołał złapać tylko kilka dachówek, które po chwili razem z nim leciały ku ziemi. Czuł narastającą w jego wnętrzu, lodowato zimną świadomość- nie przeżyje tego. Mimowolnie wzruszył ramionami. Czy miał coś do stracenia? Liczba mijanych pięter malała z każdą chwilą, a ziemia była tuż- tuż....
       Bum. Cień z impetem uderzył w zimny beton. W płytach chodnikowych utworzyło się pokaźne wgniecenie, upstrzone wyraźnymi pęknięciami. Jednakże ani na nim, ani na żadnym z przechodniów (a było ich całkiem dużo) nie zrobiło to najmniejszego wrażenia. Jakby nic się nie stało. Ludzie omijali miejsce jego upadku, nawet nie zaszczycając go spojrzeniem, i szli dalej, przed siebie.
        Z głębokim westchnieniem Cień zaczął się podnosić z ziemi, gdy nagle zauważył, że jednak ktoś się w niego wpatruje. Podniósł głowę i ujrzał ją w całości. Stała tam, po prostu kilka metrów dalej, wśród morza ludzi całkiem mu obojętnych. Zamarła w pół kroku, patrząc na niego intensywnie. Cień niemal słyszał pracę trybików w jej głowie, gdy analizowała obecną sytuację. Stała jak wryta, potrącana przez innych przechodniów. Było w niej coś niezwykłego. I wcale nie chodziło o głębię czarnych, węglowych oczu ani o piękno długich jasnych włosów, nawet jej piegi nie były nadzwyczajne. Cień był nią zaintrygowany tylko z jednego powodu: widziała go!


cdn, ludzie cdn ;D

Resztę dodam później, bo na razie trzeba szkołę ogarnąć. ;>
Narazieee :D






    


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz