No siema :D jesteś tu? przeczytaj co-nieco. ;) Skomentuj... masz klawiaturę, c nie? :D Na pewno nie ugryzie Cię w palec, jeśli coś tu napiszesz :] Lubię słuchać opinii innych ludzi, interpretować ich interpretacje... ;> takie zapętlenie, zwane rozmową, też to lubię ;) jeśli się wstydzisz publisznie- w.asp@wp.pl - to mój e-mail :D możesz coś do mnie naskrobać ;)

czwartek, 21 lutego 2013

Nieszczęśliwa baśń. :D

No siemaneczko :D Niestety nie dodaję kolejnej częśći 'szczęk 4'. Nie mogę jej napisać! cały czas wydaje mi się, że jest masakrycznie przesadzona. No to zaczęłam kolejne opowiadanie... ;D
Ale mi wgl zimnooo ! dopiero wróciłam ze szkoły... ;) no i siedzę i się nudzę. :D
A i mam coś dla Waaaas! :>
Tam na góóórzeeee ,  bo nie mogę przesunąć. ;> moje arcydzieło z zajęć artystycznych :D
Hahahahah, no dooobra, do rzeczy :D
BAŚŃ.


Książę Czarne Serce cały trząsł się ze złości. Jego purpurowy płaszcz furkotał głośno, gdy władca szybkim krokiem przemierzał zamek. Stukot pozłacanych ostróg odbijał się donośnym echem od marmurowych ścian, uporczywie wżynając do głów jego zastraszonych sługusów. Książę wysoko i dumnie unosił głowę, nie zaszczycając wzrokiem nawet kawałeczka posadzki. , skąpany w blasku swej wymuszonej chwały.
   Stare gobeliny i majestatyczne obrazy, mosiężne świeczniki, nowoczesne bibeloty- wszystko to gasło i kurczyło się w przestrachu, zwijało w pokornych ukłonach, gdy tylko przechodził obok. Z rozmachem otwierał każde napotkane drzwi, nie przejmując się wcale, że ich zdobione klamki żłobią głębokie dziury w ścianach. Przewracał stoły, łamał ulubione krzesła zmarłej żony i wrzeszczał w niebogłosy- dając upust swojej złości.
   Książę wpadł do zamkowych lochów niczym huragan i zbeształ strażników za ich nieco spóźnione honory. ekceważąco machając na nich dłonią, skierował się prosto do ostatniej celi, w drugim korytarzu od lewej.
- Ty szarlatanie!- jego głośny krzyk odbił się echem nawet w pobliskich lasach.- Ty szczurzy pomiocie, zdradliwa i oślizgła żmijo !
   W głębi celi coś zaszeleściło. Z mroku powoli wyłoniła się pobladła i wychudzona twarz starca.
- Radzę ci, Mości Książę, byś raczej uważał na to co mówisz, i do kogo się zwracasz...!.- w zielonych oczach więźnia pojawił się niebezpieczny błysk, a długa, biała broda zaczęła falować, gdy ten zaczął się opętańczo śmiać.- A najlepiej dla nas wszystkich by było, gdybyś łaskawie poszedł do diabła!
     Jego donośny rechot wrzynał się w podświadomość Księcia, odbierając mu jakikolwiek rezon i przewagę. Cofnął się do tyłu zaskoczony, jednak zaraz podszedł jeszcze bliżej.
- Właśnie stałeś się zbędny.- wyszeptał mściwie do starca. Upiorny uśmiech zagościł na jego twarzy. Odwrócił się w stronę strażników.- Zabrać go ! Niech dołączy do reszty kapłanów !
     Gdy tylko żołnierze wyprowadzali go z celi, czarodziej zaczął się wić konwulsyjnie. Chude nogi plątały się w poły jego cechowej, granatowej szaty. Książę Czarne Serce jeszcze długo stał w ciemności, z bolesną świadomością, że przegrał. Kolejny raz. Zdziwiony zauważył, że kurczowo trzymał się zardzewiałych krat celi. Powoli puścił żelazny pręt i w milczeniu skierował się do sali tronowej. Nikogo po drodze nie spotkał- każdy, z tych nielicznych mieszkańców pałacu, schował się w swoich komnatach, nie chcąc sie narażać na gniew władcy.
 Książę doszedł do ogromnej sali. Odwrócił portret zmarłej żony malunkiem do ściany, jak to ostatnio miał w zwyczaju, zrzucił swój płaszcz na drogi, perski dywan i sztywnym krokiem podszedł do bogatego tronu. Z irytacją strącił z niego wszystkie miękkie poduszki, po czym usiadł na mahoniowym, zimnym drewnie i wpatrzył się w pustą przestrzeń.
   Książę nadal słyszał głos maga, chociaż wkoło panowała martwa cisza. Zdał sobie sprawę, że to był już dwudziesty siódmy czarodziej, który zagrał mu na nosie.
- Nie!- książę gdniewnie uderzył pięścią w oparcie tronu.
  Królewska duma nie dopuszczała do niego myśli o przegranej, o nie, nie nie! To nie jest jeszcze koniec, a wręcz przeciwnie, dopiero początek! Wystarczy, że odszuka kolejnego kapłana, maga, znachora, wieszcza, kogokolwiek i wyperswaduje mu, siłą, pieniędzmi lub jeszcze inaczej, by ten mu pomógł! Jeszcze jeden, jeszcze tylko jeden, a tym razem na pewno się uda! Musi się udać!
    Książę Czarne Serce od lat poszukiwał sposobu na nieśmiertelność. Nie respektował śmierci, nie chciał o niej nawet słuchać! Zamknął się za murami pałacu, by nie musieć oglądać starości. Jednak nie potrafił ukryć się przed czasem, a już tym bardziej go zatrzymać... i stąd wzięła się jego fobia- strach przed śmiercią.
   Powoli zatracał się w swoim szaleństwie, doprowadził do przedwczesnej śmierci własnej żony, załamania nerwowego prawie całej służby, powolnego upadku królestwa  jak i również do tego, że zapomniał własnego imienia. Jego życiu przyświecał tylko jeden cel: nigdy nie umrzeć.
   Książę Czarne Serce rozkazał zniszczyć wszystkie zegary w swoim państwie oraz przyprowadzić każdego, kto choć trochę znał się nam magii. Temu, kto sprawiłby, że Książę nigdy się nie zestarzeje- obiecano bogactwo i połowę królestwa, jednak wszystkim oszustom groziła śmierć w męczarniach. Z początku do pałacu przybywali liczni śmiałkowie, znający zaklęcia odmładzające dla króla, lecz z nieuniknionym upływie czasu było ich coraz mniej. Książę zaczął się starzeć, a magiczne sztuczki jedynie przyspieszały ten proces. Władca gorzkniał. Z dnia na dzień coraz bardziej. Na całe noce zamykał się w garderobie i uważnie się oglądał w lustrze, szukając najmniejszych skaz i zmian, wskazujących jego koniec.
   
Fosa okalająca zamek szybko zapełniła się krwią i poćwiartowanymi ciałami oszustów. Tego dnia dołączył do nich kolejny. Książę zaś czuł zbliżającą się wielkimi krokami porażkę- w celi został już tylko jeden czarodziej.
   Udał się do swoich  komnat, nie jedząc żadnego posiłku. Był juz bardzo zmęczony. Zdjął swe królewskie szaty, ubrał koszulę nocną i, nadal w złotej koronie, położył do ogromnego łoża z baldachimem. Łóżko było o wiele za duże, jak dla jednej osoby. Książę czuł w nim jedynie pustkę i samotność, które często nie dawały mu spać.
    Nagle ,  w pokoju coś się poruszyło i władca poczuł, że nie jest w nim sam. W kącie komnaty stała sama Śmierć, dumnie wyprostowana. Książę Czarne Serce zobaczył ją, a jego serce o mało nie stanęło ze strachu. Sparaliżowało go przerażenie. Patrzył prosto w puste oczodoły stwora i czuł, jak zimna nicość powoli go wsysa.

CDN.

Hahahaha, później dodam resztę, bo teraz muszę już lecieć! Trzeba się uczyć, no niestety... ;C
Na razieee ! :*

2 komentarze:

  1. oooooo *O* a co dalej ???????

    OdpowiedzUsuń
  2. 57 year old Senior Editor Deeanne Simnett, hailing from Listowel enjoys watching movies like "Charlie, the Lonesome Cougar" and Painting. Took a trip to Sceilg Mhichíl and drives a Ferrari 250 GT LWB Berlinetta Tour de France. przejdz tutaj

    OdpowiedzUsuń