No siema :D jesteś tu? przeczytaj co-nieco. ;) Skomentuj... masz klawiaturę, c nie? :D Na pewno nie ugryzie Cię w palec, jeśli coś tu napiszesz :] Lubię słuchać opinii innych ludzi, interpretować ich interpretacje... ;> takie zapętlenie, zwane rozmową, też to lubię ;) jeśli się wstydzisz publisznie- w.asp@wp.pl - to mój e-mail :D możesz coś do mnie naskrobać ;)

piątek, 15 lutego 2013

Szczęki 4 :D

Juuuż jesteeem z powrotem :D U ortodonty nie było tak źle, chociaż za kilka miesięcy na pewno bd gorzej... ;> Ale co taaaaam. Na razie jest pozytywnie, optymistycznie i na pewno nie melodramatycznie ;3 Mam dla Was jedno z moich pierwszych opowiadań, a w weekend postaram się wrzucić nowe, bo mam weeeneeee! :DD

SZCZĘKI 4

   Z korytarza dobiegało miarowe tykanie starego zegara z kukułką. Dochodziła północ. W pokoju panował mrok, rozpraszany jedynie nikłym światłem jednej świeczki. Wokół niej zgromadziły się cztery stare kobiety. I chociaż świeczka była mała, dawała wystarczająco dużo światła, by móc odnaleźć się w tym rabanie. Pomieszczenie było niezwykle zagracone, wydawało się nie mieć podłogi- bo tak wiele rzeczy walało się po ziemi. Pod odrapanymi ścianami zostały usypane wielkie stosy ubrań, koców i ręczników, mogące konkurować wysokością z Gubałówką. Trochę bliżej środka pokoju leżały wszystkie przedmioty, jakie tylko widziało się w swoim życiu- zaczynając od dziecięcych zabawek, smoczków i gryzaków, książek bez okładek, przyborów kosmetycznych, kolorowych szczoteczek do zębów, a na porcelanowych bibelotach kończąc. W kącie stała stara, zardzewiała klatka dla kanarka, a tuż obok miał swoje miejsce dziurawy stolik, bez jednej nogi, wręcz uginający się pod ciężarem czterech, ogromnych kufli z wodą. Wewnątrz nich pływały cztery sztuczne szczęki. Mocno wybielone i pomarszczone zęby przypominały zgryz podstarzałego wampira.
    Z sufitu zwieszały się zwoje podartych i bezbarwnych szmat, prawie że ginących w ciemności. Wszystkie one okalały ciasnym kręgiem kryształowy żyrandol. On jeden w tym pokoju był naprawdę piękny. I przede wszystkim czysty. Pryzmaty błyszczały dostojnie i tajemniczo. Pod nim stał okrągły stół, z ową małą świeczką, wokół której stały cztery stare kobiety.
    Ich oczy intensywnie lśniły zielonym blaskiem, a w głębokich zmarszczkach zagościły cienie, czyniąc ich twarze upiornymi. Nic nie mówiły, a jednak w powietrzy wisiały słowa i zdania. Docierały wszędzie i wdzierały się we wszystkie zakamarki.
    Nie dało się nie zauważyć, że kobiety były wręcz identyczne. Każda miała wydatne kości policzkowe, takie same małe nosy, lekko zadarte do góry, wąskie, kurczowo zaciśnięte usta. Każda z nich myślała o tym samym- widać to było w ich oczach, gdy wyzierały z nich duma, złość i bezgraniczna nienawiść. Gładko zaczesany do tyłu, siwe włosy odsłaniały wysokie, alabastrowe czoła.
    Słowa nabrały tempa, wirując coraz szybciej pod żyrandolem. We wszystkich językach świata, w umarłych dialektach, mieszały się ze sobą, formując upiorny wrzask. A gdy ten jazgot narastał, zewsząd dobiegły krzyki i płacz dzieci. Kobiety niewzruszenie wpatrywały się w chybotliwy płomyk świecy, czekając na koniec tego upiornego pandemonium.
   płomyk nagle wystrzelił do góry, zawirował pod żyrandolem i zniżył się do twarzy czarownic. Wbił się mocno w ich oczy, wlał do środka i spalił dusze. Barwa ich oczu zmieniła się ze szmaragdowej na krwistoczerwoną.
   Zegar z kukułką zatrzymał się, a świeczka zgasła, pogrążając pokój w nieprzeniknionej ciemności. Po chwili z mroku wynurzyły się cztery pary żarzących się na czerwono oczu...


Cdn.


Hahahahahahaaa, i jak się podoba? :D Każdy, kto po tytule wywnioskował, że będzie o rekinach, niech skomentuuuuje :3 Ja lecę oglądać Simpsonów. jutro dodam ciąg dalszy, jak mi się uda go oczywiście dokończyć... albo będzie kolejna niedokończona część. :>

Papaaaa ! :*



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz