czarno, czarno, ja po prostu czarno to wszystko widzę.
Przepraszam. Ale znów tak jest, że miało być mega optymistycznie i radośnie, a wyszło... macie trochę złych wieści od Oliwki. ;/ Jutro jadę na pogrzeb. A dzisiaj mam doła. I stworzyłam znowu jakoś mało normalny wiersz.
Ktoś mi kiedyś powiedział, że złymi emocjami należy się dzielić tak samo jak tymi dobrymi- podzielone złe emocje w końcu znikną, a niepodzielone- zostaną i bd źle wpływać, jak to one.
A więc wrzucam tu to moje smutne arcydzieło.
Te oczy,
szeroko otwarte,
głęboko wpatrzone.
Co widzą,
gdy środek nocy
zbiera żniwo zlęknione?
Czy mrok
przesiąknięty strachem,
ma w sobie coś więcej
niż te zakrwawione ręce?
W ciemnej głębi
mruczy i błyska
myśl nie czysta,
ze smutku pochodna.
Zatarła się granica rzeczywistości,
gdy umarły wszystkie radości,
śmierci swej winne,
i takiej właśnie śmierci godne.
Czuję się bezsilna.
Denerwuje mnie myśl, że cokolwiek bym robiła- czas się nie cofnie.
Dlaczego życie ludzkie jest takie kruche?
Dlaczego nie można niczego zmienić.......
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz