czarno, czarno, ja po prostu czarno to wszystko widzę.
Przepraszam. Ale znów tak jest, że miało być mega optymistycznie i radośnie, a wyszło... macie trochę złych wieści od Oliwki. ;/ Jutro jadę na pogrzeb. A dzisiaj mam doła. I stworzyłam znowu jakoś mało normalny wiersz.
Ktoś mi kiedyś powiedział, że złymi emocjami należy się dzielić tak samo jak tymi dobrymi- podzielone złe emocje w końcu znikną, a niepodzielone- zostaną i bd źle wpływać, jak to one.
A więc wrzucam tu to moje smutne arcydzieło.
Te oczy,
szeroko otwarte,
głęboko wpatrzone.
Co widzą,
gdy środek nocy
zbiera żniwo zlęknione?
Czy mrok
przesiąknięty strachem,
ma w sobie coś więcej
niż te zakrwawione ręce?
W ciemnej głębi
mruczy i błyska
myśl nie czysta,
ze smutku pochodna.
Zatarła się granica rzeczywistości,
gdy umarły wszystkie radości,
śmierci swej winne,
i takiej właśnie śmierci godne.
Czuję się bezsilna.
Denerwuje mnie myśl, że cokolwiek bym robiła- czas się nie cofnie.
Dlaczego życie ludzkie jest takie kruche?
Dlaczego nie można niczego zmienić.......
No siema :D jesteś tu? przeczytaj co-nieco. ;) Skomentuj... masz klawiaturę, c nie? :D Na pewno nie ugryzie Cię w palec, jeśli coś tu napiszesz :] Lubię słuchać opinii innych ludzi, interpretować ich interpretacje... ;> takie zapętlenie, zwane rozmową, też to lubię ;) jeśli się wstydzisz publisznie- w.asp@wp.pl - to mój e-mail :D możesz coś do mnie naskrobać ;)
wtorek, 26 lutego 2013
niedziela, 24 lutego 2013
...
Jaaaa, wgl, jesteście tam ? Dajcie jakiś znak życiaa, coo? :<
Znalazłam dzisiaj kilka starych listów, kilka starych pamiętników... nie wiem sama, co mam o tym sądzić. I komu właściwie powiedzieć. Tak jest raczej lepiej- tutaj jestem całkowicie anonimowa, nikt mnie nie ocenia, nikt się nie lituje. Ale czy ja tego właśnie nie potrzebuję?
Dobra. Dość. Żadnego więcej filozofowania po kakale, bo mi mózgownicę wywraca na lewą stronę... zaraz się zacznę ubierać tylko na czarno i ogolę się na łyso, albo jeszcze gorzej... ;D
Lewica do prawicy i wszystko razem w dół.
Bo to nie nasza walka, gdy brat zabija swego brata.
Zaczęłam pisać kolejne opowiadaniee... ;) postaram się nie dać wchłonąć życiowej apatii. Łapiecie wgl sens tych dwóch zdań? Pomyślcie nad tym. Bo mimo wszystko one mają sens.
A na razie się odmeldowuję. Sajonara! ;*
Znalazłam dzisiaj kilka starych listów, kilka starych pamiętników... nie wiem sama, co mam o tym sądzić. I komu właściwie powiedzieć. Tak jest raczej lepiej- tutaj jestem całkowicie anonimowa, nikt mnie nie ocenia, nikt się nie lituje. Ale czy ja tego właśnie nie potrzebuję?
Dobra. Dość. Żadnego więcej filozofowania po kakale, bo mi mózgownicę wywraca na lewą stronę... zaraz się zacznę ubierać tylko na czarno i ogolę się na łyso, albo jeszcze gorzej... ;D
Lewica do prawicy i wszystko razem w dół.
Bo to nie nasza walka, gdy brat zabija swego brata.
Zaczęłam pisać kolejne opowiadaniee... ;) postaram się nie dać wchłonąć życiowej apatii. Łapiecie wgl sens tych dwóch zdań? Pomyślcie nad tym. Bo mimo wszystko one mają sens.
A na razie się odmeldowuję. Sajonara! ;*
piątek, 22 lutego 2013
Baśni ciąg dalszy ;)
Cześć ! :D Jak Wam minął dzień? ;> Piąteeeczeeek ! No nareszcie ! :D
BAŚŃ.
- Przede mną nie ma ucieczki.- złowieszczy szept rozległ się w komnacie.- Nigdzie nie można się przede mną schować.
Śmierć powoli zbliżyła się do Księcia i czule pogłaskała rubiny w jego koronie. Spowijała ją ciemność i zimna mgła. Jej długie, ogniste włosy zaczęły drażnić skórę władcy, gdy się nad nim pochyliła.
- Twoje sztuczki są nic niewarte ! - Śmierć zaśmiała się głośno i chrapliwie.
Serce Księcia biło coraz szybciej i szybciej, gotowe w każdej chwili wyrwać się z jego klatki piersiowej. Lodowaty pot oblał go całego, gdy Śmierć usiadła na brzegu łoża.
- Jednak... dzięki Tobie mogłam ostatnio odpocząć... sam posyłałeś do piekła ludzkie dusze, nie chowając ciał zabitych, a topiąc je w fosie... mogłam w końcu się odprężyć!- Śmierć pogładziła go jak nowego ulubieńca. Dreszcze przebiegły mu po plecach.- Jestem ci nawet wdzięczna... - Śmierć uszczypnęła go w policzek niczym stara ciotka i zachichotała.- Mogę za to dać ci to, czego tak bardzo pragniesz!
| Oczy Księcia Czarne Serce zrobiły się okrągłe niczym spodki. Zaczął energicznie kiwać głową.
- A więc dobrze.- Śmierć otworzyła siwe usta i dała mu swoje mroczne tchnienie.- Bądź nieśmiertelny i trwaj aż do końca swego świata !
Książę Czarne Serce poczuł, jak ogarnia go ocean spokoju i szczęścia. Upojony sukcesem wyrzucił liczne ramiona w stronę nieba i spojrzał na niezliczone gwiazdy. Wreszcie poczuł się na swoim miejscu ! Pierwszy raz zasnął bez problemu, nie męczyły go juz także koszmary. Nie zauważył żadnej różnicy. Zatrzeszczał jedak lekceważąco i pogrążył się w marzeniach sennych.
Do samego rana wiatr szumiał w jego zielonej koronie, a o świcie ptaki uwiły gniazda na jego gałęziach- czarnych jak jego dawne serce.
A Śmierć rechotała w głos, wiedząc, że dała nauczkę kolejnemu człowiekowi, który śmiał z nią igrać.
Koniec.
i co , podobało się ? :> Hahahha, gdyby ktoś nie ogranął, Książę zamienił się w drzewo. xD
Ja spaaadaaam ! :D Bd w telewizji maraton z 'Archiwum X' :D Trzymajcie się!
BAŚŃ.
- Przede mną nie ma ucieczki.- złowieszczy szept rozległ się w komnacie.- Nigdzie nie można się przede mną schować.
Śmierć powoli zbliżyła się do Księcia i czule pogłaskała rubiny w jego koronie. Spowijała ją ciemność i zimna mgła. Jej długie, ogniste włosy zaczęły drażnić skórę władcy, gdy się nad nim pochyliła.
- Twoje sztuczki są nic niewarte ! - Śmierć zaśmiała się głośno i chrapliwie.
Serce Księcia biło coraz szybciej i szybciej, gotowe w każdej chwili wyrwać się z jego klatki piersiowej. Lodowaty pot oblał go całego, gdy Śmierć usiadła na brzegu łoża.
- Jednak... dzięki Tobie mogłam ostatnio odpocząć... sam posyłałeś do piekła ludzkie dusze, nie chowając ciał zabitych, a topiąc je w fosie... mogłam w końcu się odprężyć!- Śmierć pogładziła go jak nowego ulubieńca. Dreszcze przebiegły mu po plecach.- Jestem ci nawet wdzięczna... - Śmierć uszczypnęła go w policzek niczym stara ciotka i zachichotała.- Mogę za to dać ci to, czego tak bardzo pragniesz!
| Oczy Księcia Czarne Serce zrobiły się okrągłe niczym spodki. Zaczął energicznie kiwać głową.
- A więc dobrze.- Śmierć otworzyła siwe usta i dała mu swoje mroczne tchnienie.- Bądź nieśmiertelny i trwaj aż do końca swego świata !
Książę Czarne Serce poczuł, jak ogarnia go ocean spokoju i szczęścia. Upojony sukcesem wyrzucił liczne ramiona w stronę nieba i spojrzał na niezliczone gwiazdy. Wreszcie poczuł się na swoim miejscu ! Pierwszy raz zasnął bez problemu, nie męczyły go juz także koszmary. Nie zauważył żadnej różnicy. Zatrzeszczał jedak lekceważąco i pogrążył się w marzeniach sennych.
Do samego rana wiatr szumiał w jego zielonej koronie, a o świcie ptaki uwiły gniazda na jego gałęziach- czarnych jak jego dawne serce.
A Śmierć rechotała w głos, wiedząc, że dała nauczkę kolejnemu człowiekowi, który śmiał z nią igrać.
Koniec.
i co , podobało się ? :> Hahahha, gdyby ktoś nie ogranął, Książę zamienił się w drzewo. xD
Ja spaaadaaam ! :D Bd w telewizji maraton z 'Archiwum X' :D Trzymajcie się!
czwartek, 21 lutego 2013
Nieszczęśliwa baśń. :D
No siemaneczko :D Niestety nie dodaję kolejnej częśći 'szczęk 4'. Nie mogę jej napisać! cały czas wydaje mi się, że jest masakrycznie przesadzona. No to zaczęłam kolejne opowiadanie... ;D
Ale mi wgl zimnooo ! dopiero wróciłam ze szkoły... ;) no i siedzę i się nudzę. :D
A i mam coś dla Waaaas! :>
Tam na góóórzeeee , bo nie mogę przesunąć. ;> moje arcydzieło z zajęć artystycznych :D
Hahahahah, no dooobra, do rzeczy :DBAŚŃ.
Książę Czarne Serce cały trząsł się ze złości. Jego purpurowy płaszcz furkotał głośno, gdy władca szybkim krokiem przemierzał zamek. Stukot pozłacanych ostróg odbijał się donośnym echem od marmurowych ścian, uporczywie wżynając do głów jego zastraszonych sługusów. Książę wysoko i dumnie unosił głowę, nie zaszczycając wzrokiem nawet kawałeczka posadzki. , skąpany w blasku swej wymuszonej chwały.
Stare gobeliny i majestatyczne obrazy, mosiężne świeczniki, nowoczesne bibeloty- wszystko to gasło i kurczyło się w przestrachu, zwijało w pokornych ukłonach, gdy tylko przechodził obok. Z rozmachem otwierał każde napotkane drzwi, nie przejmując się wcale, że ich zdobione klamki żłobią głębokie dziury w ścianach. Przewracał stoły, łamał ulubione krzesła zmarłej żony i wrzeszczał w niebogłosy- dając upust swojej złości.
Książę wpadł do zamkowych lochów niczym huragan i zbeształ strażników za ich nieco spóźnione honory. ekceważąco machając na nich dłonią, skierował się prosto do ostatniej celi, w drugim korytarzu od lewej.
- Ty szarlatanie!- jego głośny krzyk odbił się echem nawet w pobliskich lasach.- Ty szczurzy pomiocie, zdradliwa i oślizgła żmijo !
W głębi celi coś zaszeleściło. Z mroku powoli wyłoniła się pobladła i wychudzona twarz starca.
- Radzę ci, Mości Książę, byś raczej uważał na to co mówisz, i do kogo się zwracasz...!.- w zielonych oczach więźnia pojawił się niebezpieczny błysk, a długa, biała broda zaczęła falować, gdy ten zaczął się opętańczo śmiać.- A najlepiej dla nas wszystkich by było, gdybyś łaskawie poszedł do diabła!
Jego donośny rechot wrzynał się w podświadomość Księcia, odbierając mu jakikolwiek rezon i przewagę. Cofnął się do tyłu zaskoczony, jednak zaraz podszedł jeszcze bliżej.
- Właśnie stałeś się zbędny.- wyszeptał mściwie do starca. Upiorny uśmiech zagościł na jego twarzy. Odwrócił się w stronę strażników.- Zabrać go ! Niech dołączy do reszty kapłanów !
Gdy tylko żołnierze wyprowadzali go z celi, czarodziej zaczął się wić konwulsyjnie. Chude nogi plątały się w poły jego cechowej, granatowej szaty. Książę Czarne Serce jeszcze długo stał w ciemności, z bolesną świadomością, że przegrał. Kolejny raz. Zdziwiony zauważył, że kurczowo trzymał się zardzewiałych krat celi. Powoli puścił żelazny pręt i w milczeniu skierował się do sali tronowej. Nikogo po drodze nie spotkał- każdy, z tych nielicznych mieszkańców pałacu, schował się w swoich komnatach, nie chcąc sie narażać na gniew władcy.
Książę doszedł do ogromnej sali. Odwrócił portret zmarłej żony malunkiem do ściany, jak to ostatnio miał w zwyczaju, zrzucił swój płaszcz na drogi, perski dywan i sztywnym krokiem podszedł do bogatego tronu. Z irytacją strącił z niego wszystkie miękkie poduszki, po czym usiadł na mahoniowym, zimnym drewnie i wpatrzył się w pustą przestrzeń.
Książę nadal słyszał głos maga, chociaż wkoło panowała martwa cisza. Zdał sobie sprawę, że to był już dwudziesty siódmy czarodziej, który zagrał mu na nosie.
- Nie!- książę gdniewnie uderzył pięścią w oparcie tronu.
Królewska duma nie dopuszczała do niego myśli o przegranej, o nie, nie nie! To nie jest jeszcze koniec, a wręcz przeciwnie, dopiero początek! Wystarczy, że odszuka kolejnego kapłana, maga, znachora, wieszcza, kogokolwiek i wyperswaduje mu, siłą, pieniędzmi lub jeszcze inaczej, by ten mu pomógł! Jeszcze jeden, jeszcze tylko jeden, a tym razem na pewno się uda! Musi się udać!
Książę Czarne Serce od lat poszukiwał sposobu na nieśmiertelność. Nie respektował śmierci, nie chciał o niej nawet słuchać! Zamknął się za murami pałacu, by nie musieć oglądać starości. Jednak nie potrafił ukryć się przed czasem, a już tym bardziej go zatrzymać... i stąd wzięła się jego fobia- strach przed śmiercią.
Powoli zatracał się w swoim szaleństwie, doprowadził do przedwczesnej śmierci własnej żony, załamania nerwowego prawie całej służby, powolnego upadku królestwa jak i również do tego, że zapomniał własnego imienia. Jego życiu przyświecał tylko jeden cel: nigdy nie umrzeć.
Książę Czarne Serce rozkazał zniszczyć wszystkie zegary w swoim państwie oraz przyprowadzić każdego, kto choć trochę znał się nam magii. Temu, kto sprawiłby, że Książę nigdy się nie zestarzeje- obiecano bogactwo i połowę królestwa, jednak wszystkim oszustom groziła śmierć w męczarniach. Z początku do pałacu przybywali liczni śmiałkowie, znający zaklęcia odmładzające dla króla, lecz z nieuniknionym upływie czasu było ich coraz mniej. Książę zaczął się starzeć, a magiczne sztuczki jedynie przyspieszały ten proces. Władca gorzkniał. Z dnia na dzień coraz bardziej. Na całe noce zamykał się w garderobie i uważnie się oglądał w lustrze, szukając najmniejszych skaz i zmian, wskazujących jego koniec.
Fosa okalająca zamek szybko zapełniła się krwią i poćwiartowanymi ciałami oszustów. Tego dnia dołączył do nich kolejny. Książę zaś czuł zbliżającą się wielkimi krokami porażkę- w celi został już tylko jeden czarodziej.
Udał się do swoich komnat, nie jedząc żadnego posiłku. Był juz bardzo zmęczony. Zdjął swe królewskie szaty, ubrał koszulę nocną i, nadal w złotej koronie, położył do ogromnego łoża z baldachimem. Łóżko było o wiele za duże, jak dla jednej osoby. Książę czuł w nim jedynie pustkę i samotność, które często nie dawały mu spać.
Nagle , w pokoju coś się poruszyło i władca poczuł, że nie jest w nim sam. W kącie komnaty stała sama Śmierć, dumnie wyprostowana. Książę Czarne Serce zobaczył ją, a jego serce o mało nie stanęło ze strachu. Sparaliżowało go przerażenie. Patrzył prosto w puste oczodoły stwora i czuł, jak zimna nicość powoli go wsysa.
CDN.
Hahahaha, później dodam resztę, bo teraz muszę już lecieć! Trzeba się uczyć, no niestety... ;C
Na razieee ! :*
Ale mi wgl zimnooo ! dopiero wróciłam ze szkoły... ;) no i siedzę i się nudzę. :D
A i mam coś dla Waaaas! :>
Tam na góóórzeeee , bo nie mogę przesunąć. ;> moje arcydzieło z zajęć artystycznych :D
Hahahahah, no dooobra, do rzeczy :DBAŚŃ.
Książę Czarne Serce cały trząsł się ze złości. Jego purpurowy płaszcz furkotał głośno, gdy władca szybkim krokiem przemierzał zamek. Stukot pozłacanych ostróg odbijał się donośnym echem od marmurowych ścian, uporczywie wżynając do głów jego zastraszonych sługusów. Książę wysoko i dumnie unosił głowę, nie zaszczycając wzrokiem nawet kawałeczka posadzki. , skąpany w blasku swej wymuszonej chwały.
Stare gobeliny i majestatyczne obrazy, mosiężne świeczniki, nowoczesne bibeloty- wszystko to gasło i kurczyło się w przestrachu, zwijało w pokornych ukłonach, gdy tylko przechodził obok. Z rozmachem otwierał każde napotkane drzwi, nie przejmując się wcale, że ich zdobione klamki żłobią głębokie dziury w ścianach. Przewracał stoły, łamał ulubione krzesła zmarłej żony i wrzeszczał w niebogłosy- dając upust swojej złości.
Książę wpadł do zamkowych lochów niczym huragan i zbeształ strażników za ich nieco spóźnione honory. ekceważąco machając na nich dłonią, skierował się prosto do ostatniej celi, w drugim korytarzu od lewej.
- Ty szarlatanie!- jego głośny krzyk odbił się echem nawet w pobliskich lasach.- Ty szczurzy pomiocie, zdradliwa i oślizgła żmijo !
W głębi celi coś zaszeleściło. Z mroku powoli wyłoniła się pobladła i wychudzona twarz starca.
- Radzę ci, Mości Książę, byś raczej uważał na to co mówisz, i do kogo się zwracasz...!.- w zielonych oczach więźnia pojawił się niebezpieczny błysk, a długa, biała broda zaczęła falować, gdy ten zaczął się opętańczo śmiać.- A najlepiej dla nas wszystkich by było, gdybyś łaskawie poszedł do diabła!
Jego donośny rechot wrzynał się w podświadomość Księcia, odbierając mu jakikolwiek rezon i przewagę. Cofnął się do tyłu zaskoczony, jednak zaraz podszedł jeszcze bliżej.
- Właśnie stałeś się zbędny.- wyszeptał mściwie do starca. Upiorny uśmiech zagościł na jego twarzy. Odwrócił się w stronę strażników.- Zabrać go ! Niech dołączy do reszty kapłanów !
Gdy tylko żołnierze wyprowadzali go z celi, czarodziej zaczął się wić konwulsyjnie. Chude nogi plątały się w poły jego cechowej, granatowej szaty. Książę Czarne Serce jeszcze długo stał w ciemności, z bolesną świadomością, że przegrał. Kolejny raz. Zdziwiony zauważył, że kurczowo trzymał się zardzewiałych krat celi. Powoli puścił żelazny pręt i w milczeniu skierował się do sali tronowej. Nikogo po drodze nie spotkał- każdy, z tych nielicznych mieszkańców pałacu, schował się w swoich komnatach, nie chcąc sie narażać na gniew władcy.
Książę doszedł do ogromnej sali. Odwrócił portret zmarłej żony malunkiem do ściany, jak to ostatnio miał w zwyczaju, zrzucił swój płaszcz na drogi, perski dywan i sztywnym krokiem podszedł do bogatego tronu. Z irytacją strącił z niego wszystkie miękkie poduszki, po czym usiadł na mahoniowym, zimnym drewnie i wpatrzył się w pustą przestrzeń.
Książę nadal słyszał głos maga, chociaż wkoło panowała martwa cisza. Zdał sobie sprawę, że to był już dwudziesty siódmy czarodziej, który zagrał mu na nosie.
- Nie!- książę gdniewnie uderzył pięścią w oparcie tronu.
Królewska duma nie dopuszczała do niego myśli o przegranej, o nie, nie nie! To nie jest jeszcze koniec, a wręcz przeciwnie, dopiero początek! Wystarczy, że odszuka kolejnego kapłana, maga, znachora, wieszcza, kogokolwiek i wyperswaduje mu, siłą, pieniędzmi lub jeszcze inaczej, by ten mu pomógł! Jeszcze jeden, jeszcze tylko jeden, a tym razem na pewno się uda! Musi się udać!
Książę Czarne Serce od lat poszukiwał sposobu na nieśmiertelność. Nie respektował śmierci, nie chciał o niej nawet słuchać! Zamknął się za murami pałacu, by nie musieć oglądać starości. Jednak nie potrafił ukryć się przed czasem, a już tym bardziej go zatrzymać... i stąd wzięła się jego fobia- strach przed śmiercią.
Powoli zatracał się w swoim szaleństwie, doprowadził do przedwczesnej śmierci własnej żony, załamania nerwowego prawie całej służby, powolnego upadku królestwa jak i również do tego, że zapomniał własnego imienia. Jego życiu przyświecał tylko jeden cel: nigdy nie umrzeć.
Książę Czarne Serce rozkazał zniszczyć wszystkie zegary w swoim państwie oraz przyprowadzić każdego, kto choć trochę znał się nam magii. Temu, kto sprawiłby, że Książę nigdy się nie zestarzeje- obiecano bogactwo i połowę królestwa, jednak wszystkim oszustom groziła śmierć w męczarniach. Z początku do pałacu przybywali liczni śmiałkowie, znający zaklęcia odmładzające dla króla, lecz z nieuniknionym upływie czasu było ich coraz mniej. Książę zaczął się starzeć, a magiczne sztuczki jedynie przyspieszały ten proces. Władca gorzkniał. Z dnia na dzień coraz bardziej. Na całe noce zamykał się w garderobie i uważnie się oglądał w lustrze, szukając najmniejszych skaz i zmian, wskazujących jego koniec.
Fosa okalająca zamek szybko zapełniła się krwią i poćwiartowanymi ciałami oszustów. Tego dnia dołączył do nich kolejny. Książę zaś czuł zbliżającą się wielkimi krokami porażkę- w celi został już tylko jeden czarodziej.
Udał się do swoich komnat, nie jedząc żadnego posiłku. Był juz bardzo zmęczony. Zdjął swe królewskie szaty, ubrał koszulę nocną i, nadal w złotej koronie, położył do ogromnego łoża z baldachimem. Łóżko było o wiele za duże, jak dla jednej osoby. Książę czuł w nim jedynie pustkę i samotność, które często nie dawały mu spać.
Nagle , w pokoju coś się poruszyło i władca poczuł, że nie jest w nim sam. W kącie komnaty stała sama Śmierć, dumnie wyprostowana. Książę Czarne Serce zobaczył ją, a jego serce o mało nie stanęło ze strachu. Sparaliżowało go przerażenie. Patrzył prosto w puste oczodoły stwora i czuł, jak zimna nicość powoli go wsysa.
CDN.
Hahahaha, później dodam resztę, bo teraz muszę już lecieć! Trzeba się uczyć, no niestety... ;C
Na razieee ! :*
poniedziałek, 18 lutego 2013
Polityka. Wiersz gniewny.
No cześć, jak tam u Was? :> hmmmmm... u mnie znowu jakoś coś nie idzie. Dałam się wrobić w kolejny, cudownie mi niepotrzebny do niczego konkurs z WOSu! D: Żaaal, całe popołudnie teraz spędzam na kuciu. A to jest tylko jedna, malutka przerwa, która mi w tym momencie 'przysługuje'. Argh, nienawidzę wosu!
,,Pytania mało dyplomatyczne.''
<Światła, kamery, akcja!> :
sztuczny, wyćwiczony uśmiech
i równie sztuczne brawa,
zaczynasz czytać podekscytowany tekst.
Bardzo prosta jest twa rola,
wyglądasz jak Wódz Wielki,
i po prostu masz ich przekonać
do swej skomplikowanej polityki.
I oto zwrot w prawo, do kamery pierwszej!
A potem najazd drugiej kamery
i przytulasz podstawione dziecko do piersi,
przekonując, że wciąż jeszcze masz serce.
<Cięcie!> reżyser krzyczy i już biegnie,
gaszą światła, zbierają sprzęty,
zostajesz sam ze sobą na scenie,
gdy zasypiają wszystkie kamery.
Uśmiech przyklejasz znowu,
wychodzisz na zewnątrz- tam wszyscy cię znają,
wracasz do sztucznie wypełnionego domu,
bijąc się po drodze z myślami.
łapię cię gdzieś za rogiem,
gratuluję <dobrego> występu,
ty przybierasz wyćwiczoną pozę,
ale ja już znam te Twoje wybiegi.
Proponuję wywiad- na co radość twa,
zacierasz ręce z uciechy,
że zareklamujesz swoją twarz,
i przygotowujesz sobie odpowiedzi.
Więc zaczynamy!
Lecz ty jesteś zawiedziony,
bo nie oto miałeś być pytany,
i nie z takich rzeczy strony.
<Co widzisz, gdy gasną światła,
wśród wyuzdanych wspomnień?
Gdy zostajesz ze sobą sam
-czy zasłaniasz twarz dłońmi?
Czy dusze pokrzywdzonych,
z twojej słodkiej winy,
wypełniają twoją głowę,
przy jazgocie telewizji?
Czy dla ciebie to powód do dumy,
gdy po drugiej stronie szkła,
widzisz wymuszoną przychylność tłumu
i siebie, wśród wiwatów i braw?
Czy stajesz tak jak wcześniej,
na próbę i miarę biorąc strach,
przodem do naiwności ludzkiej,
a tyłem do własnych kłamstw?
Jak ci nie wstyd, skoro wiesz,
że ciągle skracasz im życie,
marnując wszystkie minuty i każdy dzień,
na swe polityczne 'bycie'?
Tysiąc zmarnowanych chwil
-bo tyle masz ich na sumieniu,
mówisz 'carpe diem',
a jednak... jest jakiś cel w tym twoim niechceniu?>
Program polityczny desperacko przedstawić chcesz,
lecz to na ostatnie pytanie czas:
<mówiąc to swoje 'carpe diem',
mówisz tylko do siebie, czy do mas?>
Milkniesz, tak mocno speszony!
Spuszczasz ze skruchą głowę?!
Cóż, jestem głęboko zawiedziona,
twoją niezwykle zmienną postawą.
Koniec wywiadu, dziękuję,
zebrałam już cały materiał,
będzie artykuł- winszuję,
bo przecież chciał pan właśnie tego!
Jak się później okazuje,
polityk ze swego urzędu odchodzi,
co jasno świadczy i wskazuje,
że dziś mało jest silnych ludzi.
....
Taki wywiad przydałby się niektórym politykom, c nie? :D A ja... wracam do kucia materiału na konkurs... zapomniałam dodać, że konkurs jest jutro z rana. lool. O,O Po co to komu? po co komu zmuszać do tego ludzi, którzy nie chcą?
Wpadnę gdzieś tak przed północą, i dodam kolejną część 'Szczęk 4' :D hahahah, a na razie:
OYASUUUMI! :DD
,,Pytania mało dyplomatyczne.''
<Światła, kamery, akcja!> :
sztuczny, wyćwiczony uśmiech
i równie sztuczne brawa,
zaczynasz czytać podekscytowany tekst.
Bardzo prosta jest twa rola,
wyglądasz jak Wódz Wielki,
i po prostu masz ich przekonać
do swej skomplikowanej polityki.
I oto zwrot w prawo, do kamery pierwszej!
A potem najazd drugiej kamery
i przytulasz podstawione dziecko do piersi,
przekonując, że wciąż jeszcze masz serce.
<Cięcie!> reżyser krzyczy i już biegnie,
gaszą światła, zbierają sprzęty,
zostajesz sam ze sobą na scenie,
gdy zasypiają wszystkie kamery.
Uśmiech przyklejasz znowu,
wychodzisz na zewnątrz- tam wszyscy cię znają,
wracasz do sztucznie wypełnionego domu,
bijąc się po drodze z myślami.
łapię cię gdzieś za rogiem,
gratuluję <dobrego> występu,
ty przybierasz wyćwiczoną pozę,
ale ja już znam te Twoje wybiegi.
Proponuję wywiad- na co radość twa,
zacierasz ręce z uciechy,
że zareklamujesz swoją twarz,
i przygotowujesz sobie odpowiedzi.
Więc zaczynamy!
Lecz ty jesteś zawiedziony,
bo nie oto miałeś być pytany,
i nie z takich rzeczy strony.
<Co widzisz, gdy gasną światła,
wśród wyuzdanych wspomnień?
Gdy zostajesz ze sobą sam
-czy zasłaniasz twarz dłońmi?
Czy dusze pokrzywdzonych,
z twojej słodkiej winy,
wypełniają twoją głowę,
przy jazgocie telewizji?
Czy dla ciebie to powód do dumy,
gdy po drugiej stronie szkła,
widzisz wymuszoną przychylność tłumu
i siebie, wśród wiwatów i braw?
Czy stajesz tak jak wcześniej,
na próbę i miarę biorąc strach,
przodem do naiwności ludzkiej,
a tyłem do własnych kłamstw?
Jak ci nie wstyd, skoro wiesz,
że ciągle skracasz im życie,
marnując wszystkie minuty i każdy dzień,
na swe polityczne 'bycie'?
Tysiąc zmarnowanych chwil
-bo tyle masz ich na sumieniu,
mówisz 'carpe diem',
a jednak... jest jakiś cel w tym twoim niechceniu?>
Program polityczny desperacko przedstawić chcesz,
lecz to na ostatnie pytanie czas:
<mówiąc to swoje 'carpe diem',
mówisz tylko do siebie, czy do mas?>
Milkniesz, tak mocno speszony!
Spuszczasz ze skruchą głowę?!
Cóż, jestem głęboko zawiedziona,
twoją niezwykle zmienną postawą.
Koniec wywiadu, dziękuję,
zebrałam już cały materiał,
będzie artykuł- winszuję,
bo przecież chciał pan właśnie tego!
Jak się później okazuje,
polityk ze swego urzędu odchodzi,
co jasno świadczy i wskazuje,
że dziś mało jest silnych ludzi.
....
Taki wywiad przydałby się niektórym politykom, c nie? :D A ja... wracam do kucia materiału na konkurs... zapomniałam dodać, że konkurs jest jutro z rana. lool. O,O Po co to komu? po co komu zmuszać do tego ludzi, którzy nie chcą?
Wpadnę gdzieś tak przed północą, i dodam kolejną część 'Szczęk 4' :D hahahah, a na razie:
OYASUUUMI! :DD
niedziela, 17 lutego 2013
Nothing to do here. :D
Hahahahahaha :D Ale suuper ! Znalazłam kolejny brudnopis, który mi zaginął podczas remontu... ;3 hahahahah był u mojej siostry w pokoju, gdzieś w jej garciarni [lol] :D I mój wiersz z wakacji. Chcecie? heehhe, raczej nie macie zbyt dużego wyboru ! :D
Co oznacza
słowo ,,donikąd''?
I gdzie właściwie
prowadzi?
Czy opisuje
wszystko?
Lub właśnie
wszystkiemu wadzi?
Czy jest zaprzeczeniem
ludzkiej świadomości?
Albo życzeniem,
bez spełnienia możliwości...?
Łaaaaa, jutro szkoła, jaki zapłon O,o. I niemiecki maaam! Masakra.. muszę się chyba poddać dzisiaj germanizacji, bo inaczej się nie douczę ! A pani od niemca ma ochotę pożreć mnie żywceeeem.... czemu mnie nie lubi? :> hahahahah, dobrze wieeem, zalazłam jej za skórę xD. Może dodam coś później, więc paaaa ! :D
Co oznacza
słowo ,,donikąd''?
I gdzie właściwie
prowadzi?
Czy opisuje
wszystko?
Lub właśnie
wszystkiemu wadzi?
Czy jest zaprzeczeniem
ludzkiej świadomości?
Albo życzeniem,
bez spełnienia możliwości...?
Łaaaaa, jutro szkoła, jaki zapłon O,o. I niemiecki maaam! Masakra.. muszę się chyba poddać dzisiaj germanizacji, bo inaczej się nie douczę ! A pani od niemca ma ochotę pożreć mnie żywceeeem.... czemu mnie nie lubi? :> hahahahah, dobrze wieeem, zalazłam jej za skórę xD. Może dodam coś później, więc paaaa ! :D
Dzieci :D
już mi o wiele lepiek :3 i napisałam wiersz, wena przyszła dzięki mojej Mamieee :D Jutro idę do szkoły, czyli jakby nic się nie zmieniło. :D hahahahah, i na prośbę dedykuję ten wiersz Nikoli Haręży i Natalii Haręży. :] I oczywiście proszę, żeby nie brać wszystkiego dosłooownieee ! :D
Jestem zwykłym dzieckiem.
Zwykłym dzieckiem z marzeniami.
Zwykłym dzieckiem w różowych okularach.
Wciąż cierpliwie czekam.
Czekam na mojego Piotrusia Pana.
Czekam na własną odwagę między wierszami.
Słyszę mnóstwo rzeczy.
Słyszę bezsensowne dorosłe wrzaski.
Słyszę tysiąc westchnień brzmiących symfonicznie.
Widzę jeszcze więcej rzeczy.
Co dzień słońc zachody i brzaski.
Twarze wykrzywione melodramatycznie.
Widzę, słyszę, ale jednak nie rozumiem.
Nie nadążam za pędem cywilizacji.
Nie rozumiem. Nie chcę zrozumieć.
I stoję tu cały czas.
Stoję w tym samym miejscu.
Stoję, bo jestem tylko dzieckiem.
Wierzę we wszystko.
Wierzę kłamstwom.
Wierzę, przez tą moją naiwność.
Płaczę głośno.
Płaczę, bo zwykle jest mi smutno.
Płaczę i przez moją dziecinność.
Ale śmieję się jeszcze głośniej.
Śmieję się, gdy słyszę śmiech innego człowieka.
Śmieję się, by ktoś inny mógł się uśmiechać.
Walczę ze zmianami,
walczę z kiełkującym we mnie złem.
Bo czytając między wierszami,
znajduję odpowiedź na to , kim jestem:
a jestem tylko zwykłym dzieckiem....
Nie ma co. :D Udane popołudnie. :] A jak u Was? Co sądzicie o wierszu ? Piszcie komentarze ! :]
Jestem zwykłym dzieckiem.
Zwykłym dzieckiem z marzeniami.
Zwykłym dzieckiem w różowych okularach.
Wciąż cierpliwie czekam.
Czekam na mojego Piotrusia Pana.
Czekam na własną odwagę między wierszami.
Słyszę mnóstwo rzeczy.
Słyszę bezsensowne dorosłe wrzaski.
Słyszę tysiąc westchnień brzmiących symfonicznie.
Widzę jeszcze więcej rzeczy.
Co dzień słońc zachody i brzaski.
Twarze wykrzywione melodramatycznie.
Widzę, słyszę, ale jednak nie rozumiem.
Nie nadążam za pędem cywilizacji.
Nie rozumiem. Nie chcę zrozumieć.
I stoję tu cały czas.
Stoję w tym samym miejscu.
Stoję, bo jestem tylko dzieckiem.
Wierzę we wszystko.
Wierzę kłamstwom.
Wierzę, przez tą moją naiwność.
Płaczę głośno.
Płaczę, bo zwykle jest mi smutno.
Płaczę i przez moją dziecinność.
Ale śmieję się jeszcze głośniej.
Śmieję się, gdy słyszę śmiech innego człowieka.
Śmieję się, by ktoś inny mógł się uśmiechać.
Walczę ze zmianami,
walczę z kiełkującym we mnie złem.
Bo czytając między wierszami,
znajduję odpowiedź na to , kim jestem:
a jestem tylko zwykłym dzieckiem....
Nie ma co. :D Udane popołudnie. :] A jak u Was? Co sądzicie o wierszu ? Piszcie komentarze ! :]
Subskrybuj:
Posty (Atom)